Portret z blaszką

Najgorzej fotografuje się najbliższych-
to usłyszałam od zaprzyjaźnionych fotografów prowadzących od lat studio foto.
No dobra - pomyślałam. Pożyczyłam obiektyw do mojego starego aparatu
i wskoczyłam na głęboką wodę. Bez jakiejkolwiek rozgrzewki. Strachu pełne portki, bo obiektywu nie znam, lampy błyskowej nie używałam z jakieś 47574235 lat.
Zdjęcia były potrzebne na "już, teraz mam tylko czas na te zdjęcia".
Portret z nowymi blachami perkusyjnymi.
Bartek wytrzymał może z pół godziny. Zrobiłam kilka zdjęć. Mój piękny model stwierdził, że on  już chce już iść do domu, ma dosyć i na pewno wszystkie zdjęcia już są super. Kurtyna :/














Komentarze

Popularne posty